Co i gdzie zjeść w Berlinie? Krótki przewodnik gastronomiczny Pana Zwałki
Gdzie zjeść,  Kulinarne Podróże,  w Berlinie

Berlin – co, gdzie zjeść i pić w Berlinie?

Berlin to jeden z europejskich tygli kulturalnych i kulinarnych. Tysiące barów, knajpek, pubów czy restauracji może przyprawić o ból głowy. Myślę, że mój krótki przewodnik może Was przed nim, choć w pewnym stopniu ustrzec.

Powiedzmy sobie szczerze – nie jest też możliwe, żeby podczas krótkiego pobytu sprawdzić choć promil z miejsc, które warto odwiedzić. W Berlinie spędziłem raptem niecałe 48 godzin, więc nie traktujcie tego tekstu jako kompletnego kompendium. Było intensywnie, ale nie wszystkie decyzje były dobre (jak np. ta o staniu w kolejce do “kultowego” miejsca z kebabami). No właśnie, a skoro już został poruszony temat berlińskich kebabów… zacznijmy od nich.

Kebaby w Berlinie – gdzie warto, a gdzie nie warto?

Część z Was wybiera się do Berlina z myślą o tym, żeby spróbować berlińskiego kebaba. Kebaby w Berlinie zdecydowanie różnią się od tych, do których przyzwyczaiła nas lokalna gastronomia. Być w Berlinie i nie zjeść kebaba? To wielu gastro-podróżnikom nie mieści się w głowie! Najczęściej lądują oni w kolejce do Mustafa’s Gemuse Kebap. Też tam trafiłem.

Mustafa’s Gemuse Kebap – czy warto stać w kolejce?

Pan Zwałka w kolejce do Mustafa Gemuse Kebap w Berlinie

Mustafa’s Gemuse Kebap (link do mapy) to chyba najsłynniejszy kebab w Berlinie (jeśli nie w całych Niemczech, a nawet Europie). To też jedno z miejsc, które najczęściej pojawiało się w spływających do mnie poleceniach. My (w Berlinie byłem z bratem i kumplem) nie do końca chcieliśmy tam trafić, ale jednak… wszystkie drogi prowadzą do Mustafy.

Co tu dużo mówić. Pomimo wtorku kolejka, na którą trafiliśmy, była spora. Nie wydawało nam się, że czas oczekiwania będzie aż tak długi, ale w sumie spędziliśmy w niej dobre 1,5h. Tak długie stanie wzmaga oczekiwania. W końcu ci wszyscy ludzie (łącznie z nami) nie mogą się mylić, prawda? Prawda?

Mięso kręcące się na grillu wyglądało potężnie. Widać też, że pracownicy, którzy się nim zajmowali, znają się na rzeczy. Składanie kebabów trochę im zajmowało – panowie nie należeli do takich, którzy mimo kolejki lubią się spieszyć, ale wszystko wyglądało “pro”, jak na stosunkowo małą budkę.

Kebab od Mustafy w Berlinie

Wybór? Króciutki. Kebab z kurczakiem w bułce, kebab warzywny w bułce, kebab w tortilli. Lubię to. Odczekując swoje w kolejce, nie chcieliśmy się wygłupiać – Drei Hanchen Doner mit Gemuse (~7,50€) bitte!

Chwilę później w stojaku pojawiły się nasze bułki wypełnione ściętym mięsem, miksem świeżych warzyw i… porcją warzyw smażonych w głębokim oleju. To jeden z elementów, które wyróżniają berlińską szkołę kebaba. Nic szczególnego – po prostu miks ziemniaków, bakłażanów, papryk i cukinii.

Kebaby z Mustafa Gemuse Kebap w Berlinie

Kebaby były okraszone również pokruszonym, lekko słonym serem typu feta i sosami – jakimi? To ciężko stwierdzić, nie zapadły mi jakoś szczególnie w pamięci. Pierwszy gryz i…

Co tu dużo mówić. Nie osiągnęliśmy stanu kulinarnej nirwany, nie staliśmy się innymi ludźmi, z naszych oczu nie popłynęły łzy. Ot, całkiem smaczny kebab, który – gdyby nie kolejka – z czystym sumieniem byłbym w stanie polecić każdemu.

Biorąc pod uwagę, że całe “doświadczenie” zajęło ok. 2 h, to jednak tego nie zrobię. Jeśli – podobnie jak my – nie macie za wiele czasu na kulinarne podboje Berlina, darujcie sobie to miejsce – są inne, w których podają równie dobry (jeśli nie lepszy) kebab.

Kolejki do Mustafy w Berlinie - czy warto stać?

Mustafa Kebab

Mundis Kebap

Pierwsze z takich miejsc, które Wam zaproponuję to Mundis Kebap. Lokal położony niedaleko stacji Warschauer Straße (link do mapy) to miejsce, do którego trafiliśmy przypadkiem, odkrywając nocną odsłonę Berlina. Pomimo późnej pory mięso kręciło się na ruszcie, a nie czekało w bemarach – za to duży plus!

Mundis Kebap Berlin - dobry kebab w stolicy Niemiec

Wybór prosty – Doner Kebab (ok. 7€), bez grymaszenia, bez wydziwiania, tak, jak szef kuchni zrobi. Po kilku minutach otrzymaliśmy potężne sakwy, z których wysypywało się dobrze przypieczone mięso.

Berlińskie kebaby - Mundis Kebap

Tym, co od razu zrobiło pozytywne wrażenie, była gorąca, chrupiąca z zewnątrz i delikatna w środku bułka, która idealnie współgrała z całą resztą. Gęsty sos na bazie jogurtu dobrze uzupełniał kebaba. Na tyle dobrze, że po kilku pierwszych gryzach poprosiliśmy o dokładkę. Pozostałe dodatki w miarę standardowe – sałata, pomidor, cebula. W odróżnieniu od Mustafy tutaj nie było smażonych warzyw. Czy ich brakowało? Zupełnie nie!

Bro’s Döner Kebab

Bro's Doner Kebab w Berlinie - bardzo dobre kebaby w stylu berlińskim.

Efektem kolejnej nocnej eskapady było trafienie do Bro’s Döner Kebab – jedynego punktu w okolicy (link do mapy), który był otwarty o tak późnej porze (~3AM). Choć tutaj na ruszcie kręciła się końcówka mięsa, przed włożeniem do buły było ono dodatkowo podsmażane na płycie, dzięki czemu nabierało dodatkowej chrupkości.

Wybór padł na Chicken Gemuse Doner im Brot, czyli kebab z mięsa kurczaka w bułce (ok. 7€). Pakiet, który trafił po chwili w moje ręce, wyglądał solidnie. W podgrzanej, miękkiej bule poza podsmażonym mięsem znalazły się świeże warzywa – sałaty, pomidor, ogórek, sporo czerwonej cebuli – oraz starty ser. Podobnie jak w Mundis Kebap, również tutaj całość uzupełniał gęsty sos na bazie jogurtu. Elementem przełamującym smaki był sok z cytryny, którego szef kuchni nie szczędził (niestety, przy jedzeniu trzeba uważać na pestki).

Jeżeli chodzi o wnętrze, to do kilku ostatnich gryzów kebab z Bro’s Döner Kebab zajmował czołowe miejsce w naszym krótkim rankingu berlińskich kebabów. Wszystkie smaki bardzo dobrze ze sobą współgrały, niestety pod koniec – najpewniej z uwagi na smażenie na płycie – resztki “nadzienia” pływały w ciężkim do zaakceptowania tłuszczu. Było go tyle, że w trosce o własne zdrowie, końcówki naszych kebabów wylądowały w koszu (praktycznie sama bułka, która nasiąkła tłuszczem jak gąbka).

Haroun – śniadanie w stylu bliskowschodnim

Haroun - kuchnia bliskowschodnia w Berlinie

Niedaleko Bro’s Döner Kebab znajduje się Haroun – miejscówka (link do mapy), do której w ostatni dzień udaliśmy się na śniadanie, skuszeni informacją o tym, że serwują jeden z lepszych falafeli. Z uwagi na porę śniadaniową wybraliśmy dania na talerzach. Jeden z falafelem (7,5€), drugi z wołowymi koftami (9€).

Wygląd każdego dania był podobny. Centralną część zajmował hummus, a wzdłuż krawędzi rozłożone były pozostałe dodatki – plastry pomidora, ogórka, sałaty, jogurt, sos, sambal, trochę sypkiego, aromatycznego kuskusu. W wersji z wołowymi kotlecikami pojawiły się jeszcze smażone ziemniaki. Poza tym na stole wylądowały też ciepłe pity.

Talerz z koftami w Haroun w Berlinie

Talerz z falafelem w Haroun w Berlinie

Porcje moim zdaniem ciut za małe jak na śniadanie po ciężkiej nocy, ale dania zdecydowanie nadrabiały smakiem. Wszystko przygotowane na świeżo, dobrze doprawione, smaczne. Sosy jogurtowe pomagały łagodzić ostrość sambalu, hummus był doskonałym dipem dla kawałków ciepłej pity.

Haroun to miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić – nie tylko na śniadanie. Ode mnie dodatkowy plus za to, że to rodzinny biznes.

Dong Da – dobra kuchnia wietnamska

Dong Da - kuchnia wietnamska w Berlinie

Nie samym kebabem w Berlinie człowiek żyje. Kuchnia azjatycka należy do jednej z moich ulubionych, dlatego będąc w mieście, nie mogłem odmówić sobie wizyty w lokalu takową serwującym. Plany były spore, ale z uwagi na ograniczony czas i przestrzeń w żołądkach, udało nam się zawitać tylko do znajdującej się niedaleko naszego mieszkania Dong Da – małej, rodzinnej knajpki specjalizującej się w kuchni wietnamskiej (link do mapy). Jako, że był to pierwszy (i nie ostatni) posiłek dnia, nie poszaleliśmy. Na naszym stoliku pojawiło się po jednym daniu.

Wietnamska zupa z regionu Hanoi w Dong Da

Przede mną wylądowała Miến Gà (~9,5€) – tradycyjna zupa z regionu Hanoi z makaronem sojowym. W czystym bulionie drobiowym poza makaronem znalazły się też plastry gotowanej piersi kurczaka, smardze, shitake, kiełki fasoli mung i garść aromatycznych ziół. Zupę można było sobie doprawić jednym z podanych dodatków – piklowanym czosnkiem i marynowanymi papryczkami.

Miến Gà to prosta i uczciwa zupa, która postawiła mnie na nogi i rozbudziła apetyt na resztę dnia. Dania chłopaków też były dobre. Ich wybór padł na Cơm Curry z tofu (~10€) i Gà Mật Ong (~12€).

Wietnamskie Curry w Dong Da

Kurczak po wietnamsku z Dong Da Berlin

To pierwsze to wegetariańskie czerwone curry na mleku kokosowym podane z ryżem i tofu. Sos w porównaniu do curry w indyjskim stylu był bardziej płynny niż gęsty i kremowy. Drugie z dań to kawałki piersi kurczaka zamarynowane w trawie cytrynowej i miodzie, przygotowane w stylu stir-fry. Podane z ryżem, warzywami i odrobiną aromatycznego bulionu doprawionego sosem sojowym.

Gdzie na piwo w Berlinie?

Gdzie na piwo w Berlinie?

Z podobną częstotliwością (a może nawet ciut częściej) co kebaby, korzystaliśmy z uroków berlińskich pubów. Choć złoty trunek (wg informacji od lokalsów) można pić na ulicy, więc zakup w małych sklepikach jest najbardziej opłacalny, odwiedziliśmy kilka klimatycznych miejsc na piwo z nalewaka.

Vogt’s Bierexpress

Vogt's Bier-Express - klimatyczny pub piwny w Berlinie

Vogt’s Bierexpress to pub z prawdziwego zdarzenia. I idealne miejsce na rozpoczęcie oraz zakończenie przedsięwzięcia pt. “stanie w kolejce do Mustafy”. Pub zlokalizowany (link do mapy) jest kilkadziesiąt metrów od najsłynniejszego berlińskiego kebaba. Piwo z nalewaka jest zimne, smaczne i pożywne. Klimat w środku pozwala w pełni docenić walory trunku. Cena za Vogt’sa: 0,5l – 4,60€, 0,3l – 3€.

Wnętrze berlińskiego pubu Vogt's Bier-Express

The Pub

Dla tych, którzy chcieliby napić się piwka z widokiem na Berliner Fernsehturm (berlińską wieżę telewizyjną), dobrym wyborem może być The Pub (link do mapy). Miejsce jest trochę dalej od Alexanderplatz, ale siedząc na dworze, bez problemu ujrzymy iglicę. Piwo jest też kilka centów tańsze niż w miejscach położonych bliżej. Poza trunkami w The Pub można też coś zjeść. Menu wyglądało ciekawie, ale nam – z uwagi na czas – nie było dane nic spróbować.

8 mm

Pub 8mm Berlin

8mm to miejsce, w którym pewnie byśmy się nie znaleźli, gdyby nie to, że było jedynym otwartym miejscem w okolicy w poniedziałkową noc (link do mapy). Mały lokal nie należał do klasy premium, jednak miał swój klimat. Minusem był brak piwa z nalewaka (jedynie butelkowane), więc po jednym małym krafcie, ruszyliśmy w dalszą drogę.

Co do piwa butelkowanego, to jest ono dość powszechne. W żadnym z klubów, o których zaraz napiszę, nie było nalewaków.

Murphy’s – irlandzki pub w Berlinie

Irlandzki pub w Berlinie - Murphy's Irish Pub

Trip z Brytyjczykiem nie obył się bez poszukiwań pubu z wyspiarskim klimatem. Po dłuższym spacerze, googlowaniu i wskazówkach przechodniów, udało nam się trafić do Murphy’s (link do mapy). Fajny klimat, rozmowni barmani z Nowej Zelandii, bardzo dobry Guinness z nalewaka i… ciekawy wystrój toalety. Piwko jednak dość drogie – 6€ za kufel Guinnessa.

Toaleta w Murphy's Irish Pub

Kluby nocne

Być w Berlinie i nie pójść do klubu? Berghain, Tresor… niestety nie dla nas. Z uwagi na dni tygodnia (poniedziałek, wtorek) zdecydowana większość miejsc była zamknięta. Dzięki wskazówkom lokalsów udało nam się trafić do miejsc, w których grała muzyka.

W poniedziałek był to Matrix Club Berlin (wejście ~10€ / link do mapy) (to wracając z niego, trafiliśmy na Mundis Kebap). We wtorek wylądowaliśmy na chwilę w Cassiopeia Berlin (wejście free / link do mapy). Cóż rzec więcej… Clubbing w Berlinie odhaczony, ale bez jakichś większych ochów i achów – licząc na elektronikę, dyskotekowe rytmy latino nie były tym, co nas zadowalało.

Restauracje w Berlinie, które chciałem, a których nie udało się odwiedzić.

Doby tak jak żołądków nie rozciągniesz, dlatego na liście miejsc, które chciałem odwiedzić, zostało jeszcze kilka pozycji. Zastanawiałem się, czy wrzucać je tutaj z uwagi na fakt, że nie próbowałem jedzenia, ale uznałem, że może komuś mój – baaardzo długi i dokładny – research się przyda. Bez zbędnego rozpisywania się:

Szukasz czegoś bliżej? Sprawdź mój tekst o gruzińskiej restauracji w Łodzi.

Slow Food | Fast Food | Comfort Food Mój punkt widzenia na kuchnię i gotowanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error

Podobał Ci się przepis? Zaobserwuj mnie w jednym z wybranych miejsc i bądź na bieżąco z kolejnymi!